About:Disney

  • wpisów
    5
  • komentarzy
    18
  • wyświetleń
    176

Disney Lion King (recenzja)

Kabson

93 wyświetleń

Król Lew to kolejna platformówka, którą zaprezentuję Wam na tym blogu. Gra została wydana w 1994 roku na niemal wszystkie ówczesne platformy do grania jednak w trakcie ich testowania stwierdziłem, że zajmę się wersją na mało popularną konsolę Super Nintendo.

Grafika w grze stoi na najwyższym poziomie – w grze wykorzystano wielopoziomowe tła, zaś nad designem całości czuwało studio Mouse House co zaowocowało naprawdę rzetelnym odwzorowaniem otoczenia po którym porusza się Simba. Fajnym elementem rozgrywki jest fakt, że nasz bohater „rośnie” przez kilka pierwszych etapów w grze. Na pierwszym poziomie sterujemy malutkim kociakiem, który po kilkudziesięciu minutach grania wyrasta nam na ogromne kocisko. Dźwięk w grze jak na produkcje Disneya przystało, jest bardzo dobry i pomimo zapętleń stara się nie męczyć gracza a to udaje się tylko niewielu tytułom na tej konsolce. Nagrodą na zakończenie każdego z poziomów jest króciutka animacja dzięki której możemy uświadomić sobie, w której części fabuły filmu jesteśmy.

Gra posiada 10 dość rozbudowanych poziomów po których sobie pobiegamy szukając dodatkowych żyć czy też bonusów stale zwiększających poziom życia naszego bohatera. Cieszy fakt, że na kilku etapach natrafiamy na logiczne zagadki, nad którymi trzeba się trochę pogłowić aby przejść dalej.

Niestety musimy przejść do odpowiedzi na pytanie „a jak się w to gra?” a tutaj nie jest już tak różowo.

Pomimo, że nasz bohater posiada dość rozbudowany i dobrze animowany zestaw ruchów tak naprawdę sterowanie w grze woła o pomstę do nieba. Wydaje mi się, że problem tkwi w detekcji relacji pomiędzy Simbą a platformami. Sterując naszą postacią często skaczemy za wcześnie co owocuje nieoczekiwanym „lotem” w przepaść i jeżeli pod nami nic nie ma tracimy cenne życia. Równie mMęczącym elementem rozgrywki jest też ryk naszego lwa który potrzebuje czasu, aby się regenerować więc często musimy robimy robić sobie przerwy jeżeli „nie trafimy” w przeciwnika, bądź gra tego nie odnotuje. Kolejną bolączką tytułu jest poziom trudności który wzrasta nierówno. O ile pierwszy etap w grze jest naprawdę banalny, tak już początek drugiego poziomu „Can’t Wait to be King” po dzień dzisiejszy śni mi się po nocach. Może i z wiekiem zgrabiały mi palce, jednak pisząc ten artykuł nie ukończyłem nawet połowy tej gry – po prostu musiałem odpuścić z powodu zbyt frustrującego sterowania. A musicie wiedzieć, że grając na emulatorze i tak miałem łatwiej za pomocą dostępnej funkcji szybkiego zapisu rozgrywki…

To jest właściwe cały „Lion King” gra mogłaby być tak samo świetna jak recenzowany wcześniej Aladdin, jednak z powodu tragicznego sterowania gra jest tylko „dobra”.

Poniżej udostępniam Wam mój gameplay, z pierwszego etapu

 


1


3 komentarze


The Lion King, fajna giera. Grało się za małolata. :)

Edytowane przez Wolf
0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj komentarz...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor