Seluna

Porady drobne

Temat do dzielenia się poradami drobnymi na temat pisarstwa. Jakieś drobne obserwacje, które wyciągnęliście z czytania książek? Schematy, których unikacie jak ognia?

 

Moja najważniejsza rada:

 

- PERMANENTNIE nigdy nie zaczynać od opisu otoczenia albo co gorsza - pogody, szczególnie podczas pisania opowiadania typowo nastawionego na akcję. Jak widzę opowiadanie tak się zaczynające to prawie zawsze wyłączam kartę. Czytelnik ocenia powieść w ciągu kilku sekund, na to, żeby poczuł jakiekolwiek emocje w stosunku do bohaterów masz pięć zdań. Z takiego czegoś bardzo trudno się wygrzebać. Jeśli zależy ci na większej dynamice - wrzuć czytelnika w sam środek akcji, jeśli opowiadanie ma być bardziej sielankowe, możesz zacząć od bardziej zwyczajnej sytuacji w życiu głównego bohatera/ki. Dlatego właśnie nie lubię prologów, które są strasznie przestarzałą forma, używaną w XIX wieku. Dla uściślenia - prolog to nie pierwszy rozdział, to opowiadanie mające wprowadzić cię w klimat. Osobne. Ogółem, mam wrażenie, że bierze się to stąd, że nie mając pomysłu na początek, pisarze piszą od... początku. Wiecie, jak w tych nieśmiesznych żartach "no wiesz, najpierw był wielki wybuch...". A jako, że na początku nic ciekawego się za bardzo nie dzieje, to trzeba skupić uwagę na czymś innym.

 

Z drobniejszych:

 

- Pisanie ton opisów tylko po to, by zwiększyć objętość tekstu. Nie róbcie tego, błagam ;_; . To nie jest Nad Niemnem.

- Nie używamy DYWIZÓW! [-] Poparwnie używamy półpauz [–] lub myślników [—].

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja jednak wolę jak na początku jest jakiś opis danego miejsca czy sytuacji. Pozwala mi się to wczuć w miejsce akcji. Takie ni z gruchy ni z pietruchy akcji czy wiru wydarzeń sprawia że skonfundowany. "Skąd to się wzięło?" "O co właściwie chodzi?". Wolę po kolei wszystkiego dochodzić. Opisy się przydają by poczuć klimat wczuć się w sytuacje dzięki nim nie mamy takiej pustki. Nie pytamy się "Jak tam jest?", "Co autor miał na myśli?", "Jak ta postać wygląda?".

Poza tym każdy czytelnik jest inny i wątpię by pięć zdań przekonało go czy warto dalej się zagłębiać czy też nie. Sam dopiero oceniam po pierwszym czy drugim rozdziale a już na pewno po kilkudziesięciu stronach.

Ciekawi mnie zwłaszcza co miałaś na myśli pisząc "wrzuć czytelnika w sam środek akcji". Trzeba od razu z grubej rury czy co.

Dziękuje ale te rady są według nie niepotrzebne i sorry ale bez sensu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dziękuje ale te rady są według nie niepotrzebne i sorry ale bez sensu.

 

Ależ nie masz za co przepraszać, w końcu dyskusja to sens istnienia forów!

 

Takie ni z gruchy ni z pietruchy akcji czy wiru wydarzeń sprawia że skonfundowany. "Skąd to się wzięło?" "O co właściwie chodzi?".

 

NO WŁAŚNIE!

Czytelnik jest zaciekawiony - co chodzi? czemu tak jest? Dlatego z zaciekawieniem czyta dalej, chcąc poznać wytłumaczenie. Akcja już po chwili się uspokaja, ciekawość czytelnika jest zaspokojona, pojawiają się pierwsze rozładowujące napięcie opisy otoczenia - ale czytelnik już się nie oderwie, bo ten niedługi fragment akcji wykrzesał z niego iskrę sympatii badź antypatii do bohatera.

 

Jako przykład podam początek powieści "Muzyka Duszy" autorstwa śp. Terry'ego Pratchetta:

 

Gdzie zakończyć?

Ciemna, burzliwa nic. Kareta, już bez koni, przebija rachityczny, bezużyteczny płotek, i koziołkując, spada do wąwozu. Nie zaczepia nawet o wystającą skałę i uderza w wyschnięte koryto rzeki daleko w dale. Rozpada się na kawałki.

 

W bardzo dynamicznym wstępie udało się jednocześnie zmieścić szczątkowe opisy otoczenia, których później jest coraz więcej. Można powiedzieć, że nie ma tu nic o bohaterach, ale cóż, jest to czwarta część serii #nshr .

 

Poza tym każdy czytelnik jest inny i wątpię by pięć zdań przekonało go czy warto dalej się zagłębiać czy też nie. Sam dopiero oceniam po pierwszym czy drugim rozdziale a już na pewno po kilkudziesięciu stronach.

 

Bo nikt się do tego nie przyzna :^) . Nie chodzi o to, że będzię miał już sformułowaną opinię, tylko o tzw. zasadę pierwszego wrażenia. A tak w ogóle - każdy człowiek jest inny, ale jest pewna większość.

 

Ludzie czytają książki z trzech powodów: bohaterów, fabuły i świata. Dokładnie w tej kolejności. Oczywiście, cały czas mamy na myśli książkę dobrze napisaną, bez warsztatu się nie obejdzie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To widać jestem inny bo uwielbiam książki opisowe takie jak serie o Tomku Wilmowskim Alfreda Szklarskiego. Wszystko dzieje się po kolei są cudowny opisy krajobrazów i w ogóle. Zawsze też wolę przeprosić bo jakoś mam taki dar że czasem swoim nazbyt narwanym komentarzem frustruje ludzi.

Zresztą jakie książki lubię czytać można poznać po mojej "twórczości" w której się nimi wzoruję. Co do tego fragmentu to jak dla mnie jakiś za krótki brakuje głębi. Ja widać jestem inny (może dziwny ale to dla mnie komplement znaczy że nie jestem jak inni jestem wyjątkowy:D) bo wolę opis rozbudowany.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie no, jasne, każdy ma inny gust ;) . Ja przytoczyłam porady, których sama używam i uważam, że przynoszą najleszy efekt. W końcu po to jest ten temat - do wymieniania się doświadczeniami.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja tam wolę pisać spontanicznie dla samej radości tego. Spodoba się to fajnie a jak nie to trudno. Jest mało czytelników nic nie szkodzi przecież to nie ma być bestseller. Mimo to zawsze chętnie wysłucham racjonalnej krytyki a nie "weź skończ takie gó... to by przedszkolak napisał lepiej" a cieszy mnie jak napisze ktoś że coś naprawdę wyszło nieźle. Sam chcę pisać coraz lepiej ale nie chcę też by inni mną w tym dyrygowali dlatego z wszystkich rad nie korzystam.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Racja. Niektórzy - tak jak ja - cały czas muszą doskonalić swój tekst, przez co prawie nigdy go nie publikuje, bo mam wrażenie, że coś schrzaniłam, inni piszą dla samej przyjemności z pisania. A przyjmowanie krytyki to rzadka umiejętność w dzisiejszych czasach, niech dowodem będą komentarze pod "sw33t opciami :**".

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja wiem że i tak nie zadowolę każdego dlatego skupiam się bym sam był zadowolony. Potem pojawia się myśl "wiem że coś sknociłem" ale co z tego. Inni sobie poczytają. Jedni pochwalą inni zgnoją a ja i tak mam radość bo wiem że to moje. Czasem jak widzę tylko krytykę bez pozytywnych opinii to tylko się śmieje i myślę "Ta bo ty byś to zrobił lepiej. Ha ha. Czekam." Dla mnie pisanie to sposób na trochę oderwania się od szarej codzienności, dlatego mam ubaw i żal mi tych co piszą tylko dla ocen innych, większej popularności czy czegoś tak głupiego jak sława.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, niby się pisze dla przyjemności, ale miliardami z książek nikt by raczej nie pogardził :^) . Ogółem, to jak zwykle, ważny jest złoty środek - z jednej strony trzeba się samodoskonalić, z drugiej strony, zbytni perfekcjonizm (jak u mnie) kończy się tylko zmęczeniem. W całym moim życiu napisałam jeden tekst, z którego jestem zadowolona, a to tylko przez to, że opinie okazały się bardziej pozytywne niż myślałam.

 

Tak się spytam; co robicie, gdy macie wielka chęć do pisania, ale nie macie pomysłu? Tak, piszę to tylko dlatego, bo właśnie w tym momencie jestem w takiej sytuacji.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja zbieram pomysły z otoczenia. Wyciszam się kontempluje i układam wszystko w głowie. W łóżku przed snem albo zaraz po pobudce leżę i rozmyślam. Jak uznam że już wiem co i jak to zaczynam chyba że mnie weżnie jakaś wena jak w Poniedziałek tzw. Wielkanocny gdy cały dzień siedziałem i pisałem moje dziesięciostronnicowe opowiadanie. Poszłem spać z taką weną i entuzjazmem że tak wyszło, ale i tak znają tylko dwie osoby ten tekst (nie licząc mnie).

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mi najlepsze pomysły przychodzą podczas słuchania muzyki w samochodzie siedząc z przodu na miejscu pasażera (to miejsce jest chyba zaczarowane, zawsze mam tam głębokie przemyślenia :D ). I tak ostatnio słuchając jednej z piosenek Maleńczuka wymyśliłam fanfik o dzieciństwie Nicka & wpływie jego na to, jak zachowuje się teraz. Słuchając "Zanim wstanie miasto" lub "Niebieskiej piosenki" mam ochotę napisać nieco filozoficzne romansidło, a to mi się rzadko zdarza. Słuchając muzyki ogólnie dużą wagę przykładam do tekstu, więc słucham bardzo dużo polskich wykonawców.

 

Ostatnio czytałam porady pewnego pisarza, który był naprawdę ekstremalnym minimalistą. Jedną z jego porad było, by nie opisywać postaci zbytnio, jako przykład podając jedną z książek Hemingwaya. I mogłabym się z nim zgodzić, gdyby nie zostało to opisane jako... porady dla początkujących pisarzy. Pisanie o postaci tak, by czytelnik mając jako opis tylko fakt, że nosiła kapelusz, mógł ją wręcz poczuć, wymaga wielkiego kunsztu. U początkujacych taki zabieg wypadnie raczej słabo. Raczej bardzo. Nie jestem zwolenniczką suchych, bezpłciowych, ale bardzo szczegółowych opisów, lepiej zamienić go na nieco krótszy, ale bardziej oddziałujący na emocje. Ale bez warsztatu nie da się ograniczyć opisu do tego, że postać miała kapelusz.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja słuchając piosenek Linkin Parku wymyśliłem historię dzieciństwa Nicka. Ich piosenki dają dużo do myślenia ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mnie najgłębsze przemyślenia biorą w autobusie i w wannie, i tam właśnie wymyślam co mogę napisać w swoim fanficu :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mnie też czasami jak siedzę sobie przy ognisku. Patrzę w ogień i rozmyślam a świata wokół mnie nie ma. Tylko jak dym atakuje oczy i tym podobne to jest nie fajnie, ale da się.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wspomnieliście o pewnym błędzie, który popełnia wielu twórców fanficów. Mianowicie o postaciach typu Mary Sue - zbyt wyidealizowanych, praktycznie pozbawionych wad, którym się wszystko udaje, itd.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak to prawda. Trzeba się tego wystrzegać, ale odrobina chęci i wysiłku i można uzyskać nie ideały.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz